Gajówka Dębowiec

Leśniczówka Dębowiec

Okres letnich wakacji (lipiec, sierpień, wrzesień) to dla Roztoczańskiej Konnej czas niezwykle pracowity…i zarazem przyjemny. To właśnie wtedy RKSOP przeprowadza akcje patrolowe na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Od początku działalności Roztoczańskiej Konnej za letnią baze służyła leśniczówka Dębowiec. Jest to miejsce pełne uroku, z bogatą, ponad stuletnią historią.

Leśniczówka Dębowiec położona jest w północnej, kosobudzkiej części lasów Roztoczańskiego Parku Narodowego, przy odcinku czerwonego „Partyzanckiego” szlaku turystycznego biegnącego dawnym traktem ze Szczebrzeszyna do Kosobud.

Dębowiec to dawna podwójna gajówka wybudowana w 1897 roku dla służby leśnej Ordynacji Zamojskiej. Jej pierwotna nazwa – Krzywe pochodziła od nazwy górzystego, poprzecinanego wąwozami obszaru Pałkowej Góry. Po drugiej wojnie światowej, w latach 50., zmieniono ją na Dębowiec (od dębów rosnących w pobliżu osady). Od nazwiska ostatniego gajowego, Józefa Lotza, osada bywa też przez miejscowych nazywana Locówką.

Na Krzywem, oprócz domu, pobudowano również podwójną oborę z chlewami (obecnie na jej miejscu nowa stajnia), stodołę, szopę obok stodoły (już nie istniejącą), piwnicę i studnię z sosnową cembrowiną. Wszystkie budynki były drewniane, kryte gontem, a gajówka i obora uszczelniane mchem. Gajówkę pobielono wewnątrz i na zewnątrz. Mieszkanie każdego gajowego składało się z izby, kuchni i spiżarki (co widoczne jest jeszcze w części zachodniej domu). Czasami za pomieszczenie mieszkalne dla trzeciego gajowego na Krzywem służyła sionka od strony ganku z obszernym zapieckiem. Po obu stronach zabudowań urządzone były sady, a całość otaczało pole gajowych (10 ha), obecnie w większości zalesione.

Dwugajówka Krzywe należała do Nadleśnictwa Kosobudy i była ważnym posterunkiem w ochronie jego północno-zachodnich granic. Najbliżej położone gajówki znajdowały się na Słupach i w Jarugach (obecnie na jej miejscu przydrożny krzyż w rezerwacie ścisłym Jarugi). W tym samym roku, co gajówka Krzywe, zbudowana została gajówka na Czarnym Wygonie. Głównym obowiązkiem gajowego była ochrona lasu przed defraudantami, czyli leśnymi złodziejami. Gajowi posiadali umundurowanie, oznaczenie straży leśnej, trąbkę (do komunikacji w lesie) i broń.

Pierwsi gajowi, Stanisław Ślusarczyński i Marcin Bieńkowski, wprowadzili się do wykańczanej gajówki pod koniec 1896 roku. Do 1944 roku na Krzywem mieszkało w sumie 15 gajowych, większość z rodzinami i służbą do pracy w gospodarstwie. Wśród najdłużej mieszkających byli Józef Soboń (1905 – 1927) i Franciszek Szmal (1905 – 1930). Po Soboniu, w latach 1927 – 1936, gajowym na Krzywem był Jan Wasylko, który w wojsku miał stopień starszego ułana. Franciszek Szmal mieszkał w zachodniej części gajówki (od strony studni). Był gajowym szanowanym, energicznym, pracowitym i uczciwym. Miał sześcioro dzieci (troje z nich urodziło się na Krzywem). Dozorował dzielnicę Osowy Dół, w której znajdowała się dwugajówka Krzywe. W 1925 roku gajowi Soboń i Szmal mieli na Krzywem wybudowaną przez siebie stajnię, która znajdowała się pomiędzy wierzejami stodoły, na miejscu późniejszej drewutni. Od gajowych nie wymagano posiadania konia, tak jak od wyższej służby leśnej. Zazwyczaj do pracy w polu najmowali oni chłopów wraz z końmi. Jednak na osadzie Krzywe, położonej z dala od siedzib ludzkich, koń był niezbędny – i do pracy w polu, i do transportu.

Franciszek Szmal w mundurze gajowego Ordynacji Zamojskiej

Franciszek Szmal zajmował się także pszczołami. W jego sadzie na Krzywem (na zachód od zabudowań) były prywatne ule Szmala i dyrektora cukrowni w Klemensowie. Później powstała tam duża ordynacka pasieka, istniejąca jeszcze po drugiej wojnie światowej, do lat 50. Sadzono miododajne drzewa, których rzędy widoczne są do dzisiaj.

Dwoma ostatnimi ordynackimi gajowymi na Krzywem byli Józef Lotz i Józef Kawka. Gajowy Kawka przeniósł się na Krzywe ze Słupów w 1938 roku. Mieszkał w części zachodniej gajówki z żoną i dwoma synami. Miał opinię zamiłowanego gajowego, energicznego, posiadającego dużo własnej inicjatywy. O jego gorliwości świadczy fakt, że karany był przez sąd grzywną za pobicia w lesie defraudantów. Znał się dobrze na łowiectwie (Nadleśnictwo Kosobudy stanowiło teren łowiecki Ordynata i jego gości przebywających w pałacu w pobliskim Klemensowie). Gajowy Józef Lotz mieszkał na Krzywem od 1933 roku wraz z żoną Marią (z domu Lugé) i jej siostrą Heleną Lugé. Zajmowali część wschodnią gajówki (od strony piwniczki). Lotz był gajowym inteligentnym, pracowitym i uczciwym. Las patrolował pieszo lub konno. Jego ojciec, także Józef, był gajowym szlakowym w niedalekim Borku Bodaczowskim. Maria Lotzowa zmarła na Krzywem w 1943 roku. Helena Lugé mieszkała na Krzywem do 1971 roku.

Józef Lotz, gajowy z Krzywego

W czasie ostatniej wojny gajówka Krzywe odgrywała niemałą rolę w ruchu oporu. Osada i okolice były także azylem dla ludności ukrywającej się przed okupantem (m.in. Żydów). Położona przy leśnym trakcie Szczebrzeszyn – Kosobudy otwarta była dla każdego. Przemieszczało się tędy wojsko polskie (we wrześniu 1939), niemieckie, radzieckie, różne ugrupowania partyzantów, uciekinierzy.

Wanda Lotzowa ze swoją klaczą Siwą, pole za stodołą na Dębowcu

Gajówka Krzywe stanowiła siedzibę ppor. Stefana Poździka ps. „Wrzos” i jego oddziału partyzanckiego (AK). W pobliżu, w Mokrej Debrze, mieścił się jego bunkier, a także podoficerski obóz szkoleniowy ppor. Bronisława Poździka „Jawy”. Gajowi z Krzywego Józef Kawka i Józef Lotz służyli informacjami o ruchach Niemców i pomocą w zaopatrzeniu. Ze studni na Krzywem wożono w beczce wodę dla partyzantów. Na osadzie przechowywano rannych, a także broń. Do AK należał gajowy Józef Kawka ps. „Cegłowski”. U niego w mieszkaniu był punkt kontaktowy oddziałów leśnych i skrzynka pocztowa Rejonu AK Krasnobród.

Po wyzwoleniu Kawka i Lotz zostali aresztowani przez UB. Lotz wkrótce powrócił na Krzywe. Kawkę zesłano do Związku Radzieckiego (po powrocie nie mieszkał już na Krzywem). Lasy Ordynacji Zamojskiej znalazły się w 1945 roku pod administracją Lasów Państwowych. W latach 1943 – 1949 u Józefa Lotza na Krzywem mieszkała jego bratanica Władysława. Druga część gajówki rzadko bywała zamieszkana. W 1950 roku Józef Lotz ożenił się z Wandą Kowalską, pielęgniarką ze Szczebrzeszyna. Była osobą bardzo energiczną, mądrą i otwartą. Za życia Józefa Lotza pomagała mu w pracy w jego pasiece, która znajdowała się w sadzie za piwniczką. Lubiła czytać książki i na Dębowcu zgromadziła pokaźną bibliotekę. Jeździła konno. Po śmierci Józefa Lotza w 1973 roku (w sumie mieszkał na Krzywem 40 lat) Wanda Lotzowa nie prowadziła już gospodarstwa; na Dębowcu pozostała tylko jej stara klacz „Siwa”, prywatne pszczoły, psy i wiele kotów. Urok Dębowca przyciągał gości od dawna. Wandę Lotzową odwiedzali m.in. Jan Zamoyski (ostatni ordynat), Bronisław Zieliński (tłumacz książek Hemingwaya) i Bohdan Markowski (autor pomnika leśników pod Bukową Górą).

Józef Lotz na emeryturze

Wanda i Józef Lotzowie w pasiece na Dębowcu

Wanda Lotzowa przed gajówką

Wanda i Józef Lotzowie, pole za stodołą (1959 r.)

W lecie 1984 roku, 10 lat po powstaniu RPN, na Dębowcu pojawiła się Roztoczańska Konna Straż Ochrony Przyrody. Przez pierwsze cztery akcje letnie strażnicy dzielili gajówkę z „babcią Lotzową”. Wanda Lotz zmarła 18 czerwca 1988 roku w szpitalu w Szczebrzeszynie, po 15 latach spędzonych samotnie na Dębowcu. Odtąd miejsce to pozostaje niezamieszkane, pełniąc funkcję letniej bazy RKSOP.

W 2007 roku wyremontowano budynek i wyposażono w niezbędne sprzęty. W miejscu starej postawiono nową stajnię, pogłębiono studnie. Pomimo upływu ponad 100 lat od powstania Leśniczówki Dębowiec (obecna nazwa oficjalna) tamtejsze warunki życia, jak i jej rola pozostały w dalszym ciągu niezmienione.

Gajówka funkcjonuje od lipca do września i można w niej wtedy skorzystać z informacji turystycznej świadczonej przez Roztoczańską Konną Straż Ochrony Przyrody.

Wanda Lotzowa ze strażnikami RKSOP i gośćmi na podwórku, przed starą stajnią. Ostatnia akcja letnia z babcią Lotzową. Koń Kaśka (1987 r.)

Obecny Widok leśniczówki Dębowiec, po remoncie w 2007 roku.

Widok na Leśniczówkę Dębowiec od strony łączki za stodołą.

tekst: Paweł Niczyporuk